Jak podnieść poczucie własnej wartości?
21 czerwca 2017
Jak zaplanować spokojne wakacje?
5 lipca 2017

Jak odpoczywać żeby odpocząć?

Umiejętność odpoczywania wydaje się czymś najbardziej naturalnym, zdrowym i najnormalniejszym na świecie. Każdy z nas w końcu odpoczynku potrzebuje, większość często myśli o chwili, kiedy w końcu będzie mieć czas dla siebie: o wieczorze, o weekendzie, o wakacjach. Marzymy o tym, żeby się wyspać, nigdzie nie spieszyć, mieć czas na przyjemności.

Ale jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że nie potrafimy się „wyłączyć”. Bo jeszcze tyle do zrobienia w domu, bo praca czeka, bo coś mieliśmy załatwić albo do kogoś zadzwonić. Bo jesteśmy tak zmęczeni, że nie mamy siły ani ochoty na nic poza leżeniem na kanapie, a potem i tak nie czujemy się wypoczęci. Bo miało być tak fajnie, a nie wyszło jak chcieliśmy. Pewnie jeszcze wiele takich „bo” by się znalazło.

Jak uczyłam się odpoczywać?

Dla mnie samej uczenie się odpoczywania było wyzwaniem. Szczególnie, że świat wokół zachęca do tego, żeby cały czas być zapracowanym, żeby nie mieć na nic czasu i narzekać na to, jak jesteśmy zajęci. Studia, a potem praca na uczelni spowodowały, że w zasadzie nigdy nie pracowałam w trybie od do. Z jednej strony mogłam sobie sama organizować pracę i decydować o tym, kiedy poświęcę na nią czas. Z drugiej – istniała pokusa, żeby pracować w zasadzie cały czas. Szczególnie, że zawsze jest coś do zrobienia.

Okres w którym pisałam doktorat, był chyba apogeum mojego braku jasności co do tego, czym jest praca, a czym odpoczynek. I były to lata, kiedy – patrząc na to z dzisiejszej perspektywy – miałam czasu całkiem sporo. Normą były jednak pracujące wieczory czy weekendy. Powodem tego wszystkiego było to, że nie potrafiłam poradzić sobie z tym, że ciągle i nieustannie „wisi” nade mną ogromniaste zadanie. I że ten stan potrwa lata. Wiem, że jest to problem wielu (może nawet wszystkich;) doktorantów. Ostatnio nawet usłyszałam, że warto skończyć doktorat tylko dla tygodnia, który następuje po obronie. Bo nagle zyskujesz świadomość, że już nie musisz się tym zajmować! I odczuwasz ogromną ulgę! Mogę potwierdzić, że to prawda 🙂

No dobra. Etap z doktoratem się skończył, ale zaczął się następny. Pojawiły się szybciutko następne zadania, w ilości jakoś tak znacznie większej. Coraz większej, bardziej odpowiedzialne i trudniejsze. A potem pojawił się nasz synek, którego obecność spowodowała, że musimy się naprawdę bardzo starać, żeby odpocząć. Ale to wie każdy rodzic 🙂

Nie powiem, żeby było łatwo, ale lata doświadczeń pozwoliły mi nauczyć się kilku rzeczy, jeśli chodzi o odpoczywanie.

Jak odpoczywać skutecznie?

Niżej w kilku punktach wypisałam to, co moim zdaniem jest najważniejsze. Oczywiście kluczowe jest jednak to, żeby dopasować te wskazówki do swoich potrzeb i możliwości.

 

  1. Pozwól sobie na odpoczynek

Dla mnie ten punkt jest najważniejszy i najtrudniejszy. Bardzo długo gdzieś we mnie tkwiło przekonanie, że nie można odpocząć, dopóki wszystko nie jest zrobione. Mam świadomość, że nauczyłam się tego w domu i przez długi czas takie podejście wydawało mi się naturalne.

Nie mogę zamknąć komputera dopóki nie odpiszę na wszystkie maile. Nie mogę iść spać zanim nie wykonam wszystkich zadań na liście. Nie mogę usiąść póki nie pozmywam (nawet nie wiecie jak długo irytowało mnie to, że Jacek po obiedzie siadał na kanapie i mówił „zostaw to, potem się tym zajmiemy”!).

Problem polega jednak na tym, że zawsze jest coś do zrobienia. A nawet jeśli jakimś cudem tak nie będzie, to z czasem łatwo nauczyć się, że odpoczynek jest czymś nie na miejscu, czymś dziwnym, czymś podejrzanym… Że to marnowanie czasu, bo przecież tyle można by zrobić! Chociaż oczywiście świadomie czasem nie zdajemy sobie nawet do końca sprawy z takiego sposobu myślenia. Teraz to się nazywa pracoholizmem. Ale kiedyś też przecież obecne były przysłowia w stylu: „dobra gospodyni ma zawsze zajęte ręce”. Krótko mówiąc: niektórym wydaje się, że odpoczywać nie wypada.

„Zajętość”

Jeszcze inna prawa, że „zajętość” jest dla niektórych formą udowadniania swojej wartości. Tak jakby postawienie czasem siebie na pierwszym miejscu i odpuszczenie obowiązków było podważaniem sensowności własnej roli. Znam matki, które od świtu do nocy prasują dzieciom ubranka, gotują, myją podłogi i nawet nie mają chwili na to, żeby wypić kawę czy zjeść obiad. Znam pracowników, którzy od lat nie brali urlopu, bo zawsze było coś ważniejszego i pilniejszego, ktoś od nich czegoś chciał albo musieli dokończyć ważne zlecenie. Przy takim podejściu zawsze ktoś inny albo coś innego jest ważniejsze niż my, bo to daje nam poczucie ważności.

Moim zdaniem to bardzo smutne, jeśli uważamy, że jesteśmy coś warci dopiero wtedy, gdy to „udowodnimy” (najczęściej sobie). Albo gdy na to „zapracujemy” (lub jeszcze lepiej: zaharujemy się). Takie osoby łudzą się, że inni dostrzegą ich poświęcenie, że je docenią, że „poklepią po plecach” i zachęcą, żebyśmy teraz my odpoczęli. Tak to jednak nie działa. Inni szybko przyzwyczajają się to tego, że to są nasze „ustawienia fabryczne”. Że właśnie takie zachowania mogą od nas wymagać. I nigdy nie dadzą nam tego, co możemy dać sobie tylko my: poczucia, że jesteśmy ważni i że zwyczajnie zasługujemy na odpoczynek.

  1. Zrób z odpoczynku priorytet i zaplanuj go

„Zajętość” ma też inne oblicze. Czasem może byśmy i chcieli dać sobie spokój, ale nie umiemy. Nie wiemy jak o siebie zadbać, nie umiemy odmawiać, a sprawy innych zawsze są ważniejsze.

Dlatego warto przewidzieć na niego czas i traktować na równi z innymi aktywnościami. Nie zostawiać na kiedyś, na „jak już wszystko zrobię” i „jak zostanie mi czas”. Ustalić sobie, że np. dziś od 20 mam czas dla siebie i nie zajmuję się ani pracą, ani sprzątaniem ani niczym, co nie jest przyjemnością. To też jest bardzo ważne, bo inaczej nie naładujemy baterii i możemy bardzo zaszkodzić sami sobie.

Pewnie to znacie – zmęczeni i przepracowani robimy się nerwowi, nieznośni, łatwo poddajemy się emocjom, jesteśmy też znacznie bardziej narażeni na choroby. Ja wiem, że „łatwo powiedzieć”, ale nauczyłam się już, że jak sam/a nie przystopujesz, to w pewnym momencie organizm wystawi Ci rachunek i będziesz musiał/a się zatrzymać. I to na dłużej.

Ja na przykład ostatnio się przeziębiłam i musiałam przez kilka dni odpocząć. W tym czasie miałam zająć się ocenianiem prac wdrożeniowych po pewnym szkoleniu, które prowadziłam. Odpuściłam. Oceniałam je po czasie, niektóre odsyłałam 2 tygodnie po terminie. I wiecie to: nikt nie umarł, co więcej wszyscy przyjęli to zrozumieniem. A jeszcze 1,5 roku temu w podobnej sytuacji siedziałam nocami, biegając co godzinę do mojego nieustannie budzącego się, wtedy niespełna rocznego synka. Wszystko, żeby tylko wyrobić się na czas.

  1. Reset dla głowy

Wszystko pięknie, ale co zrobić, kiedy teoretycznie odpoczywamy, ale głowa cały czas „pracuje”? Myśli o tym co jest do zrobienia w pracy, martwi się o dzieci, które wyjechały na kolonie albo przejmuje ostatnią niemiłą rozmową z koleżanką?

W takich warunkach trudno jest odpoczywać. Myślę, że to był także główny powód dla którego miałam „problem” z pisaniem doktoratu. Bo nieważne było czy się nim zajmuję, czy nie. Myśl o tym, że on czeka kołatała mi nieustannie z tyłu głowy. I bardzo męczyła, nie pozwalając się cieszyć wolnymi chwilami.

Pozbycie się takich natrętnych myśli to dość trudna sprawa, dlaczego, że wymaga zmiany nawyku, a więc i treningu. Chociaż na pewno kilka spraw może pomóc. Jedną z nich jest z pewnością planowanie. Jeśli wyrzucimy wszystkie sprawy „do zrobienia” z głowy i gdzieś je uporządkujemy, nie będą nam przeszkadzały w wolnych chwilach. Dzięki temu nie trzeba się przejmować tym, co mam do zrobienia jutro rano czy po powrocie z wakacji. Wszystko już czeka.

Druga sprawa to umiejętność wyciszania myśli. Sposoby na to mogą być różne: relaksacja, medytacja w różnych formach (możesz poczytać o nich np. tutaj albo tutaj), ćwiczenia fizyczne. Dla niektórych są to jakieś własne rytuały związane np. z pielęgnacją własnego ciała, kawą na balkonie, słuchaniem muzyki. Trzeba szukać tego, co nam odpowiada i najbardziej pomaga.

  1. Idź spać wcześniej

To może jest mało odkrywcze, ale dla mnie to była rewolucja. Wiem, że dla wielu osób wieczór jest jedynym momentem, kiedy mogą się w końcu zatrzymać i odpocząć. Dla mnie też tak często było. W końcu można zrobić coś dla siebie, zrelaksować się, nigdzie się nie spieszyć i poświęcić czas przyjemnościom – czymkolwiek by one dla nas były. Wiele osób w związku z tym przeciąga ten czas za bardzo. Za bardzo tzn. tak, że następnego dnia mają problem ze wstaniem z łóżka, są zmęczeni i jeszcze bardziej potrzebują odpoczynku. Wiem, bo sama tak wielokrotnie robiłam. Miałam poczucie, że jeśli ktoś zabierze mi wieczór, to moje życie będzie składało się tylko z obowiązków, a taki „reset” jest mi bardzo potrzebny. Często przez to chodziłam spać bardzo późno, mimo, że tak naprawdę nie robiłam nic konkretnego. Odpoczynkiem też w sumie nie można było tego do końca nazwać. Sprawę utrudnia mi w takich chwilach to, że muszę „zebrać się”, żeby w końcu iść się myć, a jestem już na po prostu zbyt zmęczona, więc odwlekam tę chwilę jeszcze bardziej.

Rozwiązaniem okazała się dla mnie…

ciąża. Po prostu na początku byłam (w sumie nadal często jestem) tam zmęczona, że kładłam się spać tak wcześniej, jak tylko mogłam. Mój umysł nawet nie dyskutował. W pierwszej ciąży mogłam jeszcze pospać dłużej albo uciąć sobie drzemkę. Teraz kładę się często zaraz po tym, jak nasz synek pójdzie spać (często chętnie położyłabym się nawet wcześniej, ale nie bardzo mam jak;). Niebezpieczeństwo jest takie, że jak swoje zmęczenie „rozchodzę”, to znów wracam do starego trybu. Dlatego staram się w ogóle nie przysiadać na kanapie, ani nie dotykać telefonu, tylko od razu iść się myć. A potem już znacznie łatwiej trafić do łóżka:)

Nie robię tak co wieczór, więc nie „tracę” wszystkich wolnych chwil. Ale jeśli jestem zmęczona, staram się słuchać organizmu i nic na nim nie wymuszać. Szczerze polecam tę strategię, bo po takiej solidnie przespanej nocy (albo dwóch) można się nieźle zregenerować.

  1. Wyloguj się

Ten punkt jest dla mnie związany z poprzednim. Często tym, co powstrzymywało mnie przed pójściem spać był (żeby nie było; czasem nadal jest) właśnie internet. Zwykle nie robiłam wieczorami już nic konkretnego, coś sobie tam przeglądałam, przeczytałam kilka artykułów, zaglądałam na fb albo instagram. I nagle mijała godzina albo dwie.

Wiem, że bardzo wielu osobom w ten sposób ucieka czas. I jednocześnie nie jest to czas, w którym byśmy tak naprawdę odpoczywali. Niezależnie od tego, kiedy się to dzieje, warto ograniczyć sobie czas spędzany online. Nie jest to łatwe. Chyba dla większości z nas, przeglądanie internetu to nawyk, coś, co robimy prawie nieustannie i bez zastanawiania się. Tym bardziej robi się to niebezpieczne. I tym bardziej warto praktykować wieczory, dni czy weekendy offline. Zapewniam, że nawet nie poczujecie, że coś straciliście.

  1. Zadbaj o dietę i poruszaj się

Tutaj jest podobnie jak ze snem. Jeśli organizmowi brakuje dobrego paliwa, to będzie mniej sprawny i bardziej podatny na różne dolegliwości. Odżywanie i regeneracja mają ze sobą wiele wspólnego, ale często wpędzamy się błędne koło. Znam ten stan. Jesteś zmęczony/a i nic Ci się nie chcę – a już na pewno nie gotować – więc odgrzewasz coś na szybko. Nie masz czasu na przerwę w pracy, więc przegryzasz jakiś batonik. Krojenie i gotowanie warzyw jest zbyt pracochłonne, a kanapkę z serem robi się raz dwa. Można by pomyśleć, że mnie się będziesz wysilać i bardziej odpoczniesz, prawda? Niestety na mrożonych pierogach i ciastkach za daleko się nie zajedzie.

Z ruchem jest podobnie – nie masz siły, więc zalegasz na kanapie. Jak odpoczniesz, to się ruszysz. Tylko, że im dłużej leżysz, tym mniej masz energii i tym trudniej się ruszyć.

To błędne koło można przerwać, ale nie wtedy, gdy trafimy na moment, kiedy nie będziemy zmęczeni. Raczej należy się na to zabrać pomimo zmęczenia. Nie trzeba od razu robić rewolucji. Wystarczy dorzucić jakiegoś pomidora czy paprykę do kanapki, zjeść surówkę na obiad i przejść się kawałek. To wszystko jest w zasadzie łatwe. Najtrudniej zadbać o to, żeby stało się nawykiem. Żeby pamiętać o tym jabłku, żeby wybrać w sklepie orzechy zamiast ciasteczek, żeby codziennie wyjść choć na 15 minut.

Najgorsze jest jednak to, że efekty nie przychodzą od razu. I wcale nie są spektakularne. Jako, że następują powoli, trudno się czasem nawet zorientować, że to „to”. Tym bardziej warto, żeby takie zachowania były nawykowe, wtedy nie będziemy się nad nimi zastanawiać.

  1. Reaguj na to, jak się czujesz

Odpoczynek warto planować – nadal podtrzymuję tę opinię. Jednak poza tym, czasem zdarzają się chwile, kiedy niezależnie od planów trzeba sobie po prostu posłuchać siebie i odpuścić, zmienić plany, albo zrobić sobie wolne. To nie zbrodnia zostawić nieumyte gary w kuchni, spędzić pół dnia w łazience albo oglądać filmy do północy, jeśli czujesz, że tego właśnie Ci trzeba. Możesz odwołać odwiedziny u cioci albo wizytę teściów, jeśli nie czujesz się na siłach.

My postanowiliśmy zrobić sobie wolne w ostatni weekend. Miał on z założenia wyglądać „klasycznie” czyli zakupy, sprzątanie, co najmniej dwa spacery z synem, trochę pracy, gdy mały śpi. Czuliśmy jednak oboje, że jesteśmy naprawdę zmęczeni, a „przykręcanie sobie śruby” nie jest najlepszym pomysłem. Poszliśmy więc tylko na zakupy, bo nie mielibyśmy co zjeść, ale resztę odpuściliśmy. Dom jest nieposprzątany, chociaż się już tego od jakiegoś czasu domaga. Praca musiała poczekać, bo nawet nie otwieraliśmy komputerów. Były spacery, oglądanie seriali w czasie drzemek i dużo snu. Bez wyrzutów sumienia i poczucia, że wszystko leży odłogiem. Priorytetem jesteśmy my i o siebie trzeba dbać w pierwszej kolejności. Dom się nie zawali, a praca nie ucieknie. Nie zamierzamy też teraz „odrabiać zaległości” i robić w tygodniu wszystko to, co było zaplanowane na weekend. Bez przesady 🙂 Jeśli my będziemy się dobrze czuć, to zadania też zostaną zrealizowane – w swoim czasie.

 

To jak, idziemy teraz odpocząć? A może macie jakieś swoje sposoby na to, żeby poczuć się naprawdę wypoczętym?

Asia

Subscribe to our newsletter

FreshMail.pl
 
Aby obejrzeć webinar podaj imię i email
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie naszą ofertę
Zapisanie się na listę oczekujących na kurs 21 kroków do wolności od lęku poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby uzyskać dostęp do uczestnictwa w webinarze.
Wpisując adres email wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych do celów marketingowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. nr 133, poz. 883) , a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji handlowych środkami komunikacji elektronicznej wysyłanymi przez zespokojem.pl markę firmy Startup Management Jacek Sańko, Os. Kalinowe 5B/9, 62-090 Rokietnica.
Aby obejrzeć webinar podaj imię i email
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie naszą ofertę
Zapisanie się na listę oczekujących na kurs 21 kroków do życia ze spokojem poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby uzyskać dostęp do uczestnictwa w webinarze.
Wpisując adres email wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych do celów marketingowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. nr 133, poz. 883) , a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji handlowych środkami komunikacji elektronicznej wysyłanymi przez zespokojem.pl markę firmy Startup Management Jacek Sańko, Os. Kalinowe 5B/9, 62-090 Rokietnica.
Zapisz się na nasz newsletter i pobierz materiał ekstra
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie newsletter i naszą ofertę
Zapisanie się na newsletter poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby pobrać materiał ekstra do postu.
Osoby już zapisane na newsletter również mogą go pobrać wpisując swoje imię i adres e-mail
Zapisz się na nasz newsletter i odblokuj dostęp
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie newsletter i naszą ofertę
Zapisanie się na newsletter poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby odblokować dostęp do treści.
Jeżeli już jesteś zapisany/a na newsletter podają swoje imię i adres e-mail a system zapamięta Twoje dane.
Aby obejrzeć webinar podaj imię i email
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie naszą ofertę
Zapisanie się na listę oczekujących na kurs 21 kroków do życia ze spokojem poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby uzyskać dostęp do uczestnictwa w webinarze.
Wpisując adres email wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych do celów marketingowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. nr 133, poz. 883) , a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji handlowych środkami komunikacji elektronicznej wysyłanymi przez zespokojem.pl markę firmy Startup Management Jacek Sańko, Os. Kalinowe 5B/9, 62-090 Rokietnica.
Aby obejrzeć webinar podaj imię i email
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie naszą ofertę
Zapisanie się na listę oczekujących na kurs 21 kroków do życia ze spokojem poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby uzyskać dostęp do uczestnictwa w webinarze.
Wpisując adres email wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych do celów marketingowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. nr 133, poz. 883) , a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji handlowych środkami komunikacji elektronicznej wysyłanymi przez zespokojem.pl markę firmy Startup Management Jacek Sańko, Os. Kalinowe 5B/9, 62-090 Rokietnica.
Aby obejrzeć webinar podaj imię i email
Podane dane są u nas bezpieczne, będziemy wysyłać Ci tylko i wyłącznie naszą ofertę
Zapisanie się na listę oczekujących na kurs 21 kroków do życia ze spokojem poprzez podanie adresu email jest dobrowolne, jest jednak wymagane aby uzyskać dostęp do uczestnictwa w webinarze.
Wpisując adres email wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych do celów marketingowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U. nr 133, poz. 883) , a także wyrażasz zgodę na otrzymywanie informacji handlowych środkami komunikacji elektronicznej wysyłanymi przez zespokojem.pl markę firmy Startup Management Jacek Sańko, Os. Kalinowe 5B/9, 62-090 Rokietnica.